07.12.2012

Tomasz Kamieniak - o komponowaniu

Tekst powstał dla Starostwa Powiatowego w Trzebnicy:
http://powiat.trzebnica.pl/index.php/news/view/484


W tym roku Mikołaj zadbał i o melomanów. Recital fortepianowy Tomasza Kamieniaka odbył się właśnie 6 grudnia, w sali konferencyjnej Starostwa Powiatowego przy ulicy Leśnej.

Spotkanie dla młodzieży było nieco odmienne formą od dotychczasowych koncertów, albowiem traktowało o komponowaniu (przede wszystkim, acz nie tylko) muzyki filmowej. Artysta prowadzi bowiem (zarówno w kraju, jak i zagranicą) ożywioną działalność pianistyczną i kompozytorską. Współpracuje z reżyserem Przemysławem Reichelem, na którego zamówienie napisał muzykę do obrazów filmowych: „Cienion”, „Widoms”, „Gabryś”. Muzyka Tomasza Kamieniaka stanowi tło w dokumencie „Lamsdorf/Łambinowice. Muzeum i miejsce pamięci”, w reżyserii Alicji Schatton.

Młodzież mogła posłuchać wywodów o tym jak to jest być kompozytorem, co jest inspiracją w tworzeniu utworów i jak one się rodzą. Wszystko skąpane w smakowitej omaście muzycznej.

Okazuje się więc, że z tym komponowaniem jest podobnie jak z pozostałą twórczością. Bywa, że zalewa nas – zupełnie nieoczekiwanie – fala inwencji, ale zdarza się też, iż jest to proces trudny, żmudny, monotonny i okupiony wieloma mękami. Zwłaszcza gdy jest zlecenie, mamy ustaloną formę, a szczegóły wypływające od nas nijak nie chcą zmieścić się w tychże ramach i nieustannie, niesfornie zwodzą nas na manowce. I – wbrew pozorom – nawet Wielcy Twórcy nie byli od tego wolni.

Pianista opowiadał o tym skąd czerpie natchnienie. Pomyślałam wówczas, że PRZYRODA jest niebywałym dobrem: cieszy nas, relaksuje, a do tego skłania do czynienia fantastycznych rzeczy.

Obok natury – SZTUKA wszelaka jest bodźcem do działania. Takie cudne koło: trafny wiersz pobudzić potrafi kompozytora do stworzenia niesamowitej wariacji, muzyka skłonić może malarza do sięgnięcia po pędzel, piękny obraz - oprócz walorów estetycznych i artystycznych - karmi literata strawą słów kłębiących się w umyśle. Zjawiska kulturowe – jak widać – przenikają się, w rewelacyjny sposób łączą elementy we wspólną całość, uroczą mozaikę – i czynią to z pożytkiem dla nas wszystkich.

Ale nie tylko pozytywy i radość są motorem twórczości. Jakże często to właśnie SMUTEK, ból, nostalgia, trudne przeżycia skłaniają artystów do uzewnętrznienia się poprzez takie dziedziny, jak: fotografia, film, muzyka, teatr, taniec, grafika, rzeźba, malarstwo, literatura i inne.

Spotkanie przebiegało w niezwykle miłej atmosferze. Twórca prezentował jak można zmieniać otoczkę motywu przewodniego utworu, tak, by wywoływało to rozmaite reakcje odbiorców. Za pomocą różnych technik: gęstości brzmienia, dźwięków rozsypanych, rozdrobnionych, dysonansu, harmonii, skali durowej czy molowej – modelował nasze odczucia, wpływał na wyobraźnię. Widać jak wielka moc tkwi w środkach przekazu.

Dowiedzieliśmy się także jak powstaje muzyka filmowa: kompozytorzy oglądają dany obraz i – mając na uwadze ograniczenia czasowe oraz zabarwienie emocjonalne – próbują przełożyć na muzyczny język to, co zobaczyli i poczuli.

Ja sama, gdy spacerowałam - niespiesznie - prezentowanymi ścieżkami dźwiękowymi, nie mogłam oprzeć się wrażeniu, iż w filmie może i muzyka stanowi tło, ale podana samodzielnie – bez wątpienia - zasługuje na miano dania głównego. Przemawia wtedy głośno, odważnie i wyraziście. Jest dyrygentem myśli i skojarzeń. Niczym doświadczony przewodnik prowadzi naszą imaginację swoim specyficznym torem, oznaczonym szlakiem. Nie musi dopasowywać się do obrazu – to ona jest jego kreatorem. I – przyznam – podoba mi się w tejże roli.

Jak wcześniej wspomniałam: koncert ów miał zupełnie odmienny program i charakter niż czekający miłośników recital wieczorny. Tam pierwsze skrzypce grać miał… tak, tak, Tomasz Kamieniak - acz w utworach Charlesa Henriego Alkana.

Piękne mikołajki: skąpane w śniegu, posypane magicznym pyłem muzyki klasycznej i przepełnione galopem rozbudzonej wyobraźni. Chciało się, by trwały bez końca.
























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz